Tęsknota za domem zamieniła się w oczekiwanie na wypis. Ostatni dzień pobytu w GCR niczym istotnym mnie nie zaskoczył z rana. Niebo ponure, pełne smętnych chmur, na szybach okiennych pojedyncze kropelki wody. Nie podejrzewam, żeby w Zbrosławicach była lepsza pogoda, jednak wolę być tam, we własnych pokojach, a przede wszystkim w kuchni. Piszę ten tekst i czuję napływ apetytu. Zjadłbym teraz już coś i takiej reakcji organizmu po przebudzeniu najbardziej się obawiam. Muszę utrzymać dotychczasową tendencję, bo spadek wagi daje same dobre efekty. Jak to będzie, tego nie wiem, będę się martwił w domu.