Zaznacz stronę

Ona się zbliża, czuję to w kościach, konkretnie w niektórych stawach. Rok się zestarzał, to i ludziom przybywa lat. Tyle tylko, że za niedługo rok będzie znowu nowy, a nam nie ubędzie nawet sekundy. Niech ta jesień w końcu przyjdzie, co ma się stać, niech się stanie.

Początek jesieni

Nadchodzi, wiem choć jej nie słychać,

Barwą się nie ujawnia jeszcze,

Wiatrem wśród drzew zszarzałych wzdycha,

Lecz za niedługo wniknie w przestrzeń.

Gdzieniegdzie rodzi się w kasztanach,

Z zielonych uwolnionych skorup

I chłodną mgłą się płoży z rana,

Lecz ludziom nie chce kraść humoru.

Nadal hamuje swe zapędy,

Podszywa się pod letnią porę,

Tylko trawniki liche zwiędły,

Pożółkły jak śmiertelnie chore,

Jesieni, przestań się ukrywać!

Malarską pochwal się smykałką,

Przecież corocznie u nas bywasz,

Kogoś udawać nie jest warto.