Mija piąty tydzień od mojej operacji w Śląskim Centrum Chorób Serca. Kawał czasu i przyznam się, że mam poczucie jakby to było bardzo dawno. Stale dążę do normalnej swobody, dzisiaj sam załatwiłem kilka spraw, nie dałem się zepchnąć do roli pasażera w samochodzie.
Niby nie jest wskazane prowadzenia auta, bo jest to niekorzystne dla zrastania się mostka, ale nie szarżowałem, nie robiłem zbędnych ruchów. Zalecenia mówią dobrze, ale trzeba brać poprawkę na cechy osobowe rekonwalescenta. Nie mam zamiaru wygłupiać się, szarpać dźwignią biegów i gwałtownie hamować. Wszystko z umiarem.