Zaznacz stronę

Nie taka marzyła mi się niedziela! Skandal, temperatura niska na dworze, a do tego wilgoć wszechobecna. Powinienem wybrać się na spacer, wyrwać się z podwórkowego spacerniaka, a tu masz, zimno i dżdży. Niby powinienem był się spodziewać lepszej aury, bo od kilku dni przyjemnie nie jest, ale żeby w niedzielę taki numer wywinąć schorowanemu człowiekowi w podeszłym wieku!

Żarty na bok, nie było aż tak źle. Spacer uskuteczniłem, szkoda, że nie w parku, ale po chodniku wzdłuż mojej ulicy. Wielkiego wyczynu w tym nie ma, poza jedną okolicznością. Poszedłem sam bez asysty. W ogóle nie zmęczyłem się, ciśnienie w normie, oddech swobodny. Byle do jutra, a jakoś to będzie.