Nabieram sił, regeneruję się zdrowotnie. W spokoju nachodzą mnie różne myśli… Nie hamletowskie, nie, nie! Cały czas myślę nad pozbyciem się nudy i jak na złość nie przychodzi mi ochota na nic. Jestem rozkapryszony jak prawdziwy pacjent.
To pod spodem nie jest skończone, brakuje ostatniej zwrotki, ale dopiszę jutro.
Być albo nie być… a skąd mam wiedzieć,
Ile mi jeszcze pisanych niedziel?
Jak mam się znaleźć w niepewnym bycie,
Który klęskami darzy obficie?
Jak w pajęczynę złapana mucha,
Przy szamotaniu w omdlałych ruchach,
Żadna odpowiedź w myślach nie świta,
Do całkiem prostych życiowych pytań.
Być albo nie być… kto mi podpowie?
Niemy krajobraz dąży do powiek,
Choć widzę wszystko, nic nie rozumiem,
Ja – człowiek, który mam zabrzmieć dumnie.