Dzisiaj jest 122 rocznica urodzin naszego Ojca. Za czasów PRL-u uroczystość rodzinna pokrywała się ze świętem tak zwanego Narodowego Odrodzenia Polski. Tak się ta Polska odradzała, że jeszcze do tej pory czujemy smród pieluch powstałego państwa wywodzącego się z nieprawego łoża za przyczyną Manifestu Polskiego Komitetu Narodowego z 1944 roku. Pożytek rodzinny z komunistycznego święta był taki, że co roku Tato nie musiał pracować.
Zanim poszedłem do szkoły w nieistniejącą obecnie uroczystość nazywałem świętem nie odrodzenia, ale ogrodzenia. Rodzice nie pozwolili mi tak mówić. Nie tłumaczyli dlaczego, ale później zrozumiałem. Gdyby ktoś niepowołany usłyszał, domyśliłby się prowokacji któregoś z dorosłych. Teraz mogę śmiało śmiać się z PKWN i udowadniać, że faktycznie mieliśmy do czynienia z pewnym ogrodzeniem Polski. Dało to w historycznym efekcie młot myślowy i powstanie istnego zapłocia intelektualnego, które uniemożliwia oderwanie się od czasów PRL-u.