Wczoraj powstała zwrotka, a dzisiaj skończyłem taki sobie utworek na czasie.
Przedwiośnie
Nadchodzi wiosna z deszczu katarem,
Lecz ze świergotem ptaków odważnych,
Im nie przeszkadza chłód nocy wcale
I przeciąg w gniazdach też nie jest straszny.
Wnet wiosna strzeli pąków kaskadą,
I zacznie w oczy wnikać chlorofil,
A razem z wiosną zrodzi się radość,
Jeszcze ospała jak młody motyl.
eszcze zakaszle nieraz przymrozkiem
Słońce z czupryną złotych promieni,
Do szyb przyklei swe płatki mokre
Śnieg, który pragnie aurę odmienić.
Mrozu muskuły na próżno pręży,
Wraz z chłodnym wiatrem gałęzie targa
Zima, zła pani strasznie się męczy,
Całkiem przegrana jak zwiędły bałwan.
Takie są dzieje naszej planety,
Krążąc w kosmosie zmienia oblicze,
Nie gańmy zimy, też ma zalety,
Gdzieś indziej szczęścia nie szczędźmy życzeń.