Nowy tydzień zwykle chcę zaczynać w dobrym nastroju. Nie jest łatwo, wielokrotnie zmuszam się do tego, wpajam sobie, że zło pozostawiam za sobą, jak spaliny ze starego auto mającego silnik diesla, a pędzę w kierunku świeżego powietrza dobrych myśli. Tym razem zmuszać się nie musiałem, poniedziałek rozpoczął się od dobrych wieści i to one ukierunkowały mój humor. Teraz trzeba jedynie podtrzymać nastawienie do funkcjonowania. Na razie jest pozytywnie, ale gdzie tam jest koniec tygodnia!
Muszę bardziej zintensyfikować prace nad szopką. Już dzisiaj usłyszałem zapytanie jak daleko jestem i co odpowiedziałem? Nie odparłem, że prawię kończę, nie, nie! Taki kłamca ze mnie nie jest. Dałem do zrozumienia, że jest nieźle. To właśnie zmusza mnie do pośpiechu, nie mogę skompromitować się jako kłamca i człowiek niesumienny. Sobie mogę wmawiać dobry nastrój, lecz bliźnim, z którymi współpracuję powinienem pokazywać realia.
I tak trzymać w tym tygodniu, nie rozczulać się nad sobą, innym nie mydlić oczu, a uniknę rozczarowań i humoru nie stracę.