Letnia aura nie popuszcza, temperatury hutnicze panują od rana do wieczora. Jakoś trzeba postępować, żeby nie dostać udaru cieplnego. Mam wypróbowane sposoby, staromodne, ale dające efekt. Rano biorę dużą dawkę witaminy C, a w okolicy południa zjadam cytrynę i mogę zagrać na nosie niebiańskiemu emiterowi ciepła. Oczywiście nie zapominając o czapce, bo to co się ma w czaszce wymaga szczególnego traktowania.
Nie wiem jaka jest szczegółowa prognoza pogody na jutro, ale skoro wytrzymałem dzisiejszą dawkę promieniowania, to jutro nie powinno nic mi zaszkodzić.