Raz pada, raz nie. Jeśli pada, to z rozmaitą intensywnością, a do tego jest chłodno. Takie warunki pogodowe nie odstraszają zdeterminowanych kuracjuszy GCR. Podstawą dobrej rekonwalescencji jest ruch ciała, więc oprócz ćwiczeń każdy powinien zdawać sobie sprawę, że trzeba więcej chodzić, a mniej byczyć się w łóżku lub przesiadywać i nie robić nic, tylko użalać się na podły los.
Wczoraj po kolacji wybrałem się z kolegą na kolejny spacer po parku. W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyki dobiegające od strony stadionu. Poszliśmy w tym kierunku. Pomyłki nie było, to grali piłkarze Tarnowiczanki, ich przeciwnicy przyjechali chyba z Brzezin. Chwilę posiedzieliśmy wpatrzeni w akcję meczu, ale coś mnie tknęło, żeby opuścić to widowisko. Przeczucia były dobre, tuż przed salezjańskim internatem lunęło. Ja miałem parasolkę, ale kolega nie, więc schowaliśmy się pod daszkiem i kilkanaście minut musieliśmy stać zanim deszcz nie uspokoił się nieco.
Zostało mi jeszcze niewiele czasu do końca pobytu w Reptach. Jestem zadowolony z efektów kuracji, ale wolałbym mieć lepszą pogodę. Chodzenie po alejkach parku jest zdecydowanie ciekawsze od przemierzania długich korytarzy ośrodka.