Jesień pokazuje pazurki, powitała nas chłodno, więc trzeba było rozpocząć sezon grzewczy. Być może aura zmieni się na bardziej przychylną termicznie, liczę zwłaszcza na początek października. Jeśli faktycznie będzie cieplej, to zawsze można piec wygasić. Na razie cieszyć się trzeba ciepłem płynącym z kaloryferów, bo wczoraj pod wieczór rozglądałem się za czymś solidniejszym, co mógłbym włożyć na grzbiet. Chyba czas najwyższy zmienić repertuar w szafie. Najzabawniejsze jest to, że niektórych koszul letnich nie włożyłem ani razu w sezonie. Z tymi na jesienno-zimowymi będzie pewnie podobnie.