Mija rok od mojego lądowania w Wojewódzkim Szpitalu im. Św. Ojca Pio w Przemyślu. Już pierwszego dnia zakończyła się dla mnie pielgrzymka po sanktuariach Archidiecezji Przemyskiej, a zaczęła się wędrówka po przychodniach i szpitalach kardiologicznych, kardiochirurgicznych. Z dystansu rocznego patrząc na to wszystko muszę stwierdzić, że miałem niebywałe szczęście. Gdyby potraktowano mnie wtedy może nie powierzchownie, nie tego nie zrobiliby, ale mogli rutynowo podać coś na polepszenie samopoczucia, pewnie do tej pory żyłbym w nieświadomości stanu kondycji serca. No tak, żyłbym albo nie! Wyobraźnia nasuwa ewentualności dalszej mojej egzystencji z felerną zastawką.
Mam zamiar zaplanować w najbliższym czasie wypad weekendowy do Przemyśla. Powinienem zobaczyć to, czego nie widziałem kiedy leżałem w szpitalu, a inni uczestnicy pielgrzymki dostąpili możliwości.