Zaznacz stronę

Może to moment przełomu? Przypuszczam i oby tak było. Co tu dużo ukrywać, od pamiętnego zdarzenia w Przemyślu działam jakby w lekkiej hipnozie, jakimś oddaleniu od tego, co chcę robić i co robię. Bohatera i twardziela nie mam zamiaru odgrywać, kiepski ze mnie aktor. Przynajmniej w tych rolach.

Wracam do aktualnej sytuacji. Rzecz ma się tak, ta dotycząca przełomu, że będąc nieco zmuszony, ale nieco tylko, bo do tego typu pracy garnę się ochoczo, zabrałem się do robienia szopki. Kilka miesięcy leżały tuż obok igły, nici, sznurki, a ja jakby odrętwiały bałem się zacząć coś nowego, a nawet kończyć nie miałem zamiaru. Dzisiaj jednak poczyniłem kroki w kierunku normalności. Zdrowie jest bardzo ważne, a twórczość zwykle pomagała mi je utrzymać na poziomie zadowalającym. Wprawdzie w przedstawionym okresie odrętwienia starałem się pisać teksty, ale nie dawały mi ani satysfakcji, ani nie podnosiły mnie na duchu. Był czas najwyższy na zmianę nastawienia…

Dłoniami zakrywam swą twarz…

Znikają podłe życia obrazy,

Umiera się jedynie raz,

Urodzić się można kilka razy.