Zmęczony nie jestem jakoś okropnie, ale jednak z niecierpliwością oczekuję na zakończenie tygodnia pracy. Jutro się doczekam, wszyscy zresztą też. Weekendowa przerwa nie oznacza nieróbstwa. Przez lata aktywności zawodowej nie potrafiłem porządnie zaplanować wypoczynku, gdyby nie Agnieszka to pewnie zaharowałbym się na amen.
Podobnie jest dzisiaj, niby czekam na czas wolny, a już wiem, że marzę o zmęczeniu. Tak, marzę! Chciałbym skończyć co najmniej jedną pracę, a najlepiej gdybym sfinalizował dwie. Powinienem nic nie planować, a najlepiej nudę i leżenie przed telewizorem. Mieliśmy jechać do Świnoujścia, więc skoro nie jedziemy, to znaczy, że mam wolne od wszelkiej pracy. Zobaczymy jak potoczą się losy najbliższe, ale najważniejsze jest jutro, bo przecież jest jeszcze piątek przed nami i wiele może się wydarzyć.