Już myślałem, że wyczerpał mi się zasób możliwości oszukiwania ludzi na prima aprilis. Większość osób w rodzinie, a także w kręgu znajomych oraz współpracowników została dosyć mocno zaszczepiona w latach ubiegłych, więc mogło być ciężko. Udało się jednak kilka razy, niestety nie wyszło mi z moją siostrą Barbarą. Zadzwoniłem do niej z powiadomieniem o powiększeniu się rodziny Maryli w Hamburgu. Okazało się, że siostry rozmawiały ze sobą wcześniej i Maryla o niczym takim nie mówiła. Szkoda, ale nic straconego. Może za rok, jeśli dożyjemy, przyjdzie mi do głowy jakiś oryginalniejszy pomysł.