Zaznacz stronę




Poprzednie dni tygodnia były raczej męczące, wieczorem nie miałem ochoty na nic. Nawet trywialna czynność jaką jest szycie było ciężkie, dlatego prawie nie zrobiłem postępu w szopce. Dzisiaj odpracowałem zaległości i to chyba z nawiązką. Przede wszystkim uszyłem kilka sztuk odzienia dla figurek, ale uzupełniłem niedokończone miejsca w makiecie. Tam do końca będę coś dodawał albo zmieniał, ale dotyczyć to będzie detali. Nadchodzący weekend poświęcę na „zaludnienie” szopki i wprowadzenie zwierząt, chodzi o owce, konie i wielbłąda, bo główni bohaterowie, czyli wół i osioł już są. Lubię ten etap pracy. Ożywia się tło, wprowadza pewną dramaturgię, jeśli tak to można określić.