Miałem w planie napisać trzy opowiadania o utopcach. Dwa już są gotowe do korekty, ot takie szkice, które trzeba ubarwić albo skrócić. Wczoraj zacząłem pisać trzeci tekst i w pewnym momencie zamurowało mi umysł. Fabuła się rozleciała, to co miało być atrakcyjne ulotniło się jak kamfora. Nie poddawałem się i przed momentem jakość umysłowa wróciła. Mam już w głowie całe opowiadanie, jutro nieco napiszę, a w sobotę skończę.
Wróciła mroźna pogoda, śniegu brak, co nie znaczy, że mi go brakuje, że tęsknię za nim. Oczywiście, że miło jest żyć w pobielonym krajobrazie, ale nie mam ochoty jeździć po ślizgawicy.
Jutro wraca Agnieszka. Od niedzieli przebywa w Szczerbicach i zajmuje się wnukami. Trochę nudnawo w domu bez niej, niby można porozmawiać telefonicznie, ale to nie to samo, co kontakt wzrokowy.