Po ponad trzech miesiącach urlopu chorobowego wróciłem dzisiaj do pracy i co? I nic! Nic szczególnego nie wydarzyło się ze mną, prawdopodobnie jutro będzie tak samo. Należy być dobrej myśli, bo cóż pozostało jak tylko optymistycznie podchodzić do życia.
Nie będę ukrywał, że miałem pewne obawy, wszak pracujemy w warunkach dosyć mało komfortowych klimatycznie, a do tego tempo jakieś trzeba utrzymywać. Serce potrafi poradzić sobie z pompowaniem, ale tylko w przypadku zupełnego zdrowia i kondycji. Widocznie najgorsze momenty są już za mną, a jutro będę miał pełną opinię na ten temat. Zwłaszcza, że według prognoz pogody ma być jeszcze cieplej niż dzisiaj.
Codziennie przed robieniem wpisu czytam bloga z ubiegłego roku. Wiem, że rok temu pogoda była diametralnie różna. Było chmurno i ponuro, o takiej aurze nie marzę, lecz przyznaję, że wolałbym kilka stopni mniej.