Planowałem zajęcia sobotnie inaczej, ale wyszło niespodziewanie lepiej i milej. Magda i Patryk, a przede wszystkim Witek przyjechali na obiad. Od razu zrobiło się weselej w ten wczesnowiosenny czas chłodny i nieprzyjemny. Potem pojawił się Szymon z dziewczynami i też było wesoło. Graliśmy w powiatową grę planszową. Marta i Basia bardzo ją lubią. Tym razem Basia nie miała szczęścia, trochę narzekała na niskie wyniki losowań kostką. Ma takie prawo, bo była w towarzystwie najmłodsza.
A co planowałem? Poprawić sobie humor i chyba tego dokonałem, że innym sposobem, to już jest mało ważne.