Humor poprawiłem, bo jak mieć muchy w nosie, gdy są urodziny Stasia. To już 11 lat minęło! Biesiada w Szczerbicach wesoła, wszystko i wszyscy w jak najlepszym nastroju.
Trudno pakować się w depresję kiedy jest pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Większość wczorajszych niepowodzeń nabrała zupełnie lepszego zabarwienia. Trzeba utopić duchową Marzannę i wpuścić więcej optymizmu do życia. Nie mam zamiaru usprawiedliwiać się przed samym sobą, ale momenty zachwiań to ludzka cecha.
Do sobotniej pogody ducha dorzucam jeszcze fakt, że przeczytałem w jedno do południa i trochę popołudniu całą książkę Agaty Christie. Dawno tego nie dokonałem. Autorka wciąga w fabułę, tego nie da się zaprzeczyć, a jej przecież staroświecki styl i epoka jaką opisuje wprowadzają w egzotykę początku XX wieku do tego stopnia, że człowiek utożsamia się z bohaterami tamtych czasów.