Nie twierdzę, że wszystko musi przychodzić lekko jak tancerka na pointach. O właśnie, niezłe porównanie. Baletnica tańczy lekko, tak wydaje się widzowi, bo w rzeczywistości ciężko pracuje.
Na koniec trudnego, pracowitego dnia chciałem skończyć tekst, który lekko się pisało, ale gdy dotarłem do pointy nastąpił kryzys.
Kiedy istnienie chcemy liczyć w wiekach,
To łzy nie uroni kamienna powieka.
Nic nie wytoczy kropli krwi z pomnika,
A fakty wzruszą jeno historyka…
Kiedy istnienie policzy się w latach,
Losy jednostki nie rozczulą świata,
Ktoś był, lecz nie jest, obraca się Ziemia,
Życiorys ludzki zawieźli na przemiał…
Kiedy istnienie liczy się w miesiącach,
Sprawa jak ziemniak staje się gorąca,
Trzeba ją z dłoni do dłoni przerzucać,
Serce krwią pluje, ogniem zioną płuca…
Kiedy istnienie trzeba liczyć dniami,
Bijmy na alarm, bo rozsądek zamilkł,
Ktoś nie przewidział, zdradził albo przespał,
Ziemia się stała mniejsza od orzeszka.
Kiedy istnienie liczy się w sekundach,
Ludzka reakcja wydaje się trudna…
Nie! Tak tego nie mogę zostawić, pisać byle co można, ale pointa powinna być dosadna. Dlatego utworek zostawiam na lepszy czas.