Kończy się sobota, pogoda była bardzo ładnie jesienna. Trochę odpoczywałem czynnie, trochę biernie, nieco popracowałem, bo musiałem nadgonić zaległości. Mogę stwierdzić, że udało się i jestem umiarkowanie zadowolony.
Nawet znalazłem czas na umycie samochodu, nie było to takie proste, bo jechałem dwa razy. Najpierw był kolejka, nawet niezbyt długa, ale nie miałem ochoty stać, bo w tym czasie miałem coś innego do zrobienia. Drugi raz pojechałem pod wieczór, kolejki nie było, co nie znaczy, że było pusto.
W sumie powinienem mieć czyste sumienie, ale jedno wszakże mnie martwi. Chciałem napisać tekst, ale w tym rozgardiaszu myśli i prac nic z tego nie wyszło. Poczekam do jutro, może atmosfera niedzieli doda mi skrzydeł.