Chciałbym kiedyś stwierdzić, napisać albo skrycie zwierzyć się komuś, że marzę o nudzie. Ona dałaby mi maksimum relaksu, ukoiła wszelkie bóle duszy. Tak, oczywiście duszy, bo bóle ciała ich nie mam zamiaru się pozbywać, one nadają wiele sensowności i podsycają chęć istnienia.
Dzisiaj, czyli w sobotę pozbyliśmy się wnuków. Nie ma w tym krzty radości z uwolnienia się od ciężaru spoczywających na nas obowiązków. Z nimi jest zawsze miło i wesoło, nie łobuzują powyżej mojej cierpliwości, mają poczucie humoru i nie marudzą przy jedzeniu, a także nie zanudzają. Stwierdzenie, że pozbyliśmy się oznacza wyjazd z powodu innych planów rodzinnych.
Jeśli z nimi było cudownie, to już teraz jestem ciekawy jak będzie jutro z wnuczkami podczas obiadu? Z pewnością także miło, nie będą mi kradły mięsa z talerza, to pewne. Nudzić też się nie będę