Niedziela ma się ku końcowi. Staram się nie myśleć o wtorku, ale nie jest to możliwe. Przecież muszę przygotować się na chwilową zmianę miejsca zamieszkania. Mam optymistyczne przeczucia, nie są one wymuszone i na pokaz. Faktycznie przygotowałem się psychicznie na szpital, na operację. Jest pewna doza niepewności, ale to normalne, bo przecież musiałbym mieć psychikę z kamienia.
W pozytywnym nastawieniu utrzymują mnie plany na najbliższą przyszłość. Zbyt długo walczyłem i marzyłem o to, co mam wykonywać, żeby teraz jakaś przeszkoda chorobowa pokrzyżowała dążenia.