Faktycznie zwariowałem! Pisanie o utopcach idzie mi jak… no, jak!? Jak wypicie porannej kawy. Nie przypuszczałem, że najdzie mnie jeszcze taka inwencja. Nie wiem ile warte są te opowiadania, ale są i to już ma swoją wartość.
W związku z tym lekkim pisaniem prozy, odstawiłem teksty piosenek, czy raczej pieśni, bo powinienem skończyć dwa spektakle. Problemem jest czas, który goni mnie od kilku miesięcy. Czuję jego oddech na plecach, już prawie mnie dogania. Mam wrażenie, że nie zdążę z marzeniami, że zostawię je daleko w tyle.
Te ostatnie zdania mogłyby zostać użyte do tekstu, wystarczy tylko dopracować rymy i rytm. Może spróbuję w przerwie między jednym i drugim utopcem.