Zaznacz stronę




Mam w perspektywie kiepsko przespaną noc. Już ubiegła nie sprzyjała dobremu korzystania z dobroci oderwania się od rzeczywistości. On mnie znowu prześladuje. Kto? Księżyc, wisi sobie nad domem i spogląda w okna, zasłanianie nic nie daje, bo przecież nie jego światło nie pozwala mi spać, ale atmosfera, która wywołana jest pełnią. Do tego moje nastawienie psychiczne, istna obsesja, tak to już muszę nazwać, potęguje bezsenność. Obym się mylił, bo nie mam zamiaru przesypiać niedzieli.