Zaznacz stronę

Już jutro będziemy mieli lipiec za sobą. Ja oprócz tego zapomnieć będę musiał co to jest domowa wolność, kończę z chorobowym. Czy jestem w pełni sił? Chyba tak, bo poruszam się sprawnie w temperaturach powyżej 30ºC, nie czuję słabości, serce mi nie wariuje, ani nie flaczeje. Nie jestem w 100% pewny kondycji, bo niespodzianki zdarzają się każdemu. Nie powinienem przepracowywać się, bardziej myśleć o sobie niż o obowiązkach w warunkach zbliżonych do ekstremalnych.

Plany twórcza wykonałem, dzisiaj stanęła trwała konstrukcja szopki, teraz trzeba będzie wypełniać puste miejsca. Tę fazę pracy bardzo lubię, nie jest to bezmyślne zszywanie dużych formatów, bardziej praca precyzyjna i wymagająca fantazji. Przyznam, że miałem zamiar zrobić więcej, nie udało się w 100%, ale satysfakcję jednak mam.

Jest już weekend, poświęcę go na zrobienie porządku w pracowni. Dzisiaj zostawiłem bałagan, który nawet mnie razi. Można sobie wyobrazić jak tam wygląda. Fragmenty sznurka pomieszane figurkami i kawałkami materiałów różnego autoramentu. 100% błysku nie osiągnę, ale przynajmniej doprowadzę do… ładu twórczego.