Moje poglądy można zakwalifikować jako konserwatywne, co nie znaczy, że zastoinowe, trzymające się utartych stereotypów. Niedziela ma być dniem nie tylko wolnym od pracy, ale także chwilą spokojnych przemyśleń, planowania następnych dni. Dzisiejsza taką nie była, bo od wczesnych godzin pracowałem. Nie mam powodu do narzekań, ale czułem się jakby rozchybotany psychicznie.
Humor poprawiła mi obiadowa wizyta Magdy, Patryka i przede wszystkim Witka, który nie tylko jest moim wnukiem, lecz także młodszym kolegą. Reszta wnucząt także może być tak zakwalifikowana, lecz są już tak dorośli, że wymagają innego rozpieszczania.
Rekompensatą za pracujący dzisiaj czas jest jutro wolne od działań zawodowych. Nie byłbym tego taki pewny, bo jakieś telefony do mnie zadzwonią. Jednak do Radzionkowa nie pojadę, ani do innych miejsc związanych z moją umową zleceniem. Zaplanowałem za to wizytę mającą sprecyzować pewną utopcową imprezę. Już się cieszę, bo te demony zawsze oznaczały poprawę kondycji psychicznej, a tego mi najbardziej potrzeba.