Zaznacz stronę

Po pracy wizyta w gabinecie lekarskim, analiza wyników badań laboratoryjnych. Myślałem, że będzie gorzej, co nie znaczy, że jest cudownie. Potem dałem się zaszczepić, bo takie są zalecenia poszpitalne. Już samo to, że mogłem przyjąć szczepionki wskazuje na niezły stan zdrowia, ale nie ma co się cieszyć na wyrost.

Coś napisałem, nie ma się co cieszyć, bo nie to chciałem z siebie wypocić:

Jest centrum miasta, moc ludzi wkoło,

Idę chodnikiem, wzbudzam zdziwienie,

Większość przechodniów stuka się w czoło,

Bo jak szaleniec rozmawiam z cieniem.

Pytam dlaczego jest płaski bardzo,

Po trotuarze czołga się brudnym,

On mi kwituje ostro i hardo:

-Też jesteś płaski, w dodatku nudny!

Stwierdza, że nieraz płaszczyć się muszę

I ustępować mocniejszym wielu,

Iść na ustępstwa, sprzedawać duszę,

Gdyż sprowadzają mnie do parteru.

Ja mu zarzucam zmienność pozycji,

Bo raz jest z tyłu, z przodu lub z boku.

Cień mi przejechał wprost po ambicji,

Mówiąc co robię, żeby mieć spokój…

A poza tym nie ma się co cieszyć, tekst nie jest skończony. Myślę, że jutro przy sobocie będzie więcej czasu, żeby napisać pointę do powyższych bzdur, a przede wszystkim napisać to, co miało powstać, co kłębi się w głowie, co już dawno miało być napisane.