Zaznacz stronę


W poniedziałek rano usłyszałem w radiu wypowiedź premiera, który uspokajał, że ceny paliw stabilizują się. Pomyślałem z przekąsem, że stabilizują się na poziomie 6 złotych. Jadąc do pracy bardzo wczesnym rankiem widziałem takie mniej więcej ceny na mijanych stacjach benzynowych. Ironizując nie miałem racji, nie doceniłem szefa rządu. Ponoć już teraz, czyli wieczorem paliwa oscylują w okolicach 7 złotych. Ja rozumiem, że na Bliskim Wschodzie jest wojna i jestem w stanie zaakceptować każdą cenę benzyny, bo muszę jeździć, ale nie jest dla mnie zrozumiałe, że ktoś mydli mi oczy i za moment udowodni, ze 7 jest mniejsze od 5. Może mam rozumieć, że obecnie mamy do czynienia z negatywną obniżką? To jest równoznaczne z plusami ujemnymi i minusami dodatnimi.