Przed momentem zakończyłem niedzielną grę planszową. Od pewnego czasu, a konkretnie od przyjazdu z Przemyśla muszę bawić się w rozkładankę, co oznacza, że rozdzielam leki na następny tydzień. Wyszło na to, że będę musiał kolejny raz złożyć wizytę w aptece, bo niektóre medykamenty już się skończyły. Robię to wszystko, żeby ratować nadwątlone zdrowie.
Przed dłuższym momentem wróciłem z krótkiego spaceru. Miałem ochotę nieco zmęczyć się, pobudzić organizm do działania. Ktoś powie, że na dworze panuje paskudna pogoda, ja jedynie stwierdzę prawdę. To jest typowa pogoda zimowa, nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nawet aura stała się płaszczyzną do politycznych knowań, spekulacji i wpajania ciemnoty społeczeństwu, że planeta płonie.
Z jakiś moment położę się do łóżka. Jestem ciekaw, co tym razem mi się przyśni. Dzisiaj o poranku zbudziłem się, co przerwało oniryczną tragedię. Śniło mi się, że zgubiłem się będąc na wycieczce w Pradze. Nie miałem pojęcia jak wrócić do Polski, konkretnie to najpierw do Katowic. Na dworcu nikt nie potrafił udzielić informacji, bo wszyscy rozmawiali po czesku. Położę się spać z nadzieją, że tym razem zwiedzę inną stolicę Europy.