W trakcie leczenia, dochodzenia do normy kondycyjnej przychodzą do głowy przeróżne i sprzeczne z humorem motywy. Dzisiaj napisałem tekst, który wcale nie odsłania mojego nastroju. Już kiedyś wspominałem, że trochę pokrętnie uzewnętrzniam nastrój, czyli im bardziej jestem pozytywne nastawiony, tym bardziej sięgam w mroczność. To pod spodem mroczne nie jest, ale do wesołych nie należy.
W krainie spokoju
Gdy zamknę oczy na dłużej co nieco,
Tak, by odpocząć wreszcie doskonale,
To sny anielskie od razu przylecą,
Będę się musiał w nich jakoś odnaleźć,
Na modlitwy skrzydłach popłynę w przestrzeń,
Która granicę ma za horyzontem,
Nie odwiedzałem jej dotychczas jeszcze,
Tam z przyjemnością na lata osiądę.
Co będę robił? Oj, pojęcia nie mam,
Może wysuszę czyjeś łzy na wietrze,
Pod rajskim drzewem będę sobie drzemał
Lub będę pisał bezsensowne wiersze.
Osiągnę spokój z mych marzeń najskrytszych,
Choć perspektywa taka musi cieszyć,
Bo ziemski pobyt już staje się przykry,
Przyznam, że wcale tam mi się nie śpieszy.