Na początku wiosny należałoby utopić Marzannę, tak wyraziłem się wczoraj. Zdania nie zmieniam, przyroda budzi się do życia, do wzrostu, z wolna nabiera kolorów i to nie tylko odcieni zieleni. Muszę przewietrzyć myśli, także nabrać kolorów, przestać zadręczać siebie. Przeć do przodu i nie zwalniać…
Wiosna strzeliła pąków kaskadą,
W oczy zaczyna wnikać chlorofil,
A razem z wiosną rodzi się radość,
Jeszcze ospała jak młody motyl.
Taka sobie zwrotka, tyle mi przyszło do głowy. Pewnie Marzanna przyczepiła się do duszy wszystkimi pazurkami.