Dotarliśmy do czerwca, maj był taki sobie jeśli chodzi o pogodę. Co pokaże szósty dzień bieżącego roku, tego nie wie nikt. Ja wiem tylko tyle, że wypiszą mnie 17.06. Na razie przebywam w Reptach i jest mi dobrze, a co się jeszcze działo w majowym wczorajszym dniu?
Niedzielna wizyta całej rodziny Szymona bardzo umiliła czas. Trochę wspólnego spaceru, przedtem lody, no i ławkowe plotki o codzienności. Marta i Basia uganiały się po placu zabaw, a my wygrzewaliśmy kości w promieniach słonecznych późnego popołudnia.
Należy wspomnieć, gdzie nie byłem, a byłbym na pewno. Nie mogłem uczestniczyć w męskiej pielgrzymce do Piekar, a jeszcze dzień wcześniej w kolejnym wykonaniu „Oratorium Kalwaryjskiego”. Szkoda, ale cóż zrobić, przecież nie mogłem wyrwać się pokątnie z GCR, Myślę, że będzie jeszcze niejedna podobna okazja.