Zaznacz stronę

Może trochę oklapłem, może nieco zniechęcony jestem do działania na dużych obrotach, ale jednak pcham swoje cele i ambicje do przodu. Postęp w szopce jest, pisanie też jakoś idzie. Tak, jakoś! Chciałbym powiedzieć, że jakość idzie do przodu, ale tego pewny nie jestem i nigdy nie byłem. Zawsze starałem się bezwzględnie krytykować własne utwory, bo samozadowolenie jest pierwszym etapem do osadzenie się na mieliźnie drętwoty twórczej.

W mieście trwają GWARKI, nie mam pojęcia co się dzieje, a przede wszystkim jak się dzieje. Niechby jak najlepiej. Wczoraj powiedziałem, że święto Tarnowskich Gór jest wyczuwalne, bo… temperatura spadła i jest deszczowo. Dzisiaj już nie padało, ale aura wcale nie zachęca do uczestniczenia w harcach.

Zresztą już od dawna wyrażam opinię, że to nie ta atmosfera, która kiedyś królowała w moim mieście. Wiele aspektów nabrało barw nowoczesności, ale miejscami zapanował kicz i nijakość. Dobrze, że pochód ewoluuje w dobrym kierunku, tego krytykować nie mogę, bo zachowuje swój charakter. Brakuje mi w nim tych dawnych orkiestr górniczych, ale to nie wina organizatorów. Tu działają siły destrukcyjne w ponoć nowoczesnej energetyce. Miejmy nadzieję, że jakieś konkretne kroki przyhamują destrukcję.