Zaznacz stronę

Nieco zająłem się kiszonkami. Przede wszystkim zlikwidowałem tę, która budziła kontrowersje. Chodzi o kalafior, on dobrze ukiszony ma świetny smak, ale zapach raczej nie zachęca do konsumpcji. Każde otwarcie słoja powodowało konieczność wietrzenia całego domu. Początkowo Agnieszka nie wiedziała co się w kuchni dzieje. Jednego dnia wyczyściła całą, uprzątnęła wszystkie zakamarki. Dało to efekt, ale do następnego otwarcia przeze mnie słoja. Dzisiaj zostało już tylko kilka różyczek, cała zawartość płynna wylądowała w ubikacji. Już nigdy nie popełnię takiego błędu. Rzodkiewki ukoszone pachą normalnie, ogórki cudownie, ale do kiszenia kalafiora namawiać będę tylko największych wrogów.

Po uporaniu się ze śmierdzielem nastawiłem kolejny słój ogórków i równolegle cukinii. Nie wiem jak ta ostatnia będzie się prezentowała węchowo, ale podejrzewam, że trącić nie będzie. Kalafior nawet gotowany ma dla niektórych zapach nie do zniesienia.