Zaznacz stronę




Jest środowy poranek, mam spakowane w walizce najpotrzebniejsze rzeczy i przed komputerem czekam na odpowiedni moment do wyjazdu. Od dzisiaj zaczynam kolejny etap dochodzenia do pełnej sprawności. Wybieram się do GCR na trzy tygodnie, tam mają mnie rehabilitować, tam mam odpocząć i nabrać sił. Jeszcze nie tak dawno nawet nie myślałem, że do tego będę zmuszony, nie brałem pod uwagę chorobowych zmian w organizmie. Całe szczęście przygoda z sercem kręci się według dobrego scenariusza. Jestem pełen nadziei na pozytywne rezultaty. Dobrym akcentem jest to, że nie wyjeżdżam daleko, ale parę kilometrów od domu. Będę czuł się pewniej i komfortowo zwłaszcza, kiedy czegoś zabraknie.