Drugi raz w tym tygodniu zrobiłem sobie wolne. Taki dzień bez obowiązków służbowych jest balsamem na bolejącą ranną duszę. Tak, ranną, bo zwykle wstaję wcześnie rano, a dzisiaj mogłem byczyć się do… 5:00. Faktycznie byczyć, bo nie spałem przecież, ale leżałem wpatrzony w ekran, na którym coś się odbywało. Nie wiem co, moja bezmyślność relaksująca doprowadziła do takiego stanu.
Późnym popołudniem pojechaliśmy do gliwickiego „Forum”. Agnieszka miała zamiar kupić sobie spodnie, a w konsekwencji nabyła bluzeczki i buty. Ja także wzbogaciłem kolekcję garderoby o przepiękną kurtkę wiosenną. Tym razem błękitną… już chciałem skłamać, że zawsze o takiej marzyłem, ale nie marzyłem wcale. Wszedłem do sklepu z tekstyliami i wpadła mi w oko. Błyskawicznie przymierzyłem i tyle. Mam się w co ubrać (tak piszę, jakbym nagi chodził…!).
Na koniec smutna wiadomość, już wczoraj miałem o tym wspomnieć. Zmarła poprzednia dyrektorka Muzeum w Tarnowskich Górach, pani Zofia Krzykowska. Pogrzeb w sobotę.