Proces przemijania bywa bolesny, zwłaszcza kiedy dotyczy niedzieli. Trzeba się jednak z tym pogodzić, nie ulegać minorowym skłonnościom do narzekań i wyobrażania sobie Bóg wie czego. Poniedziałek jest do przeżycia, oczywiście jeśli się go faktycznie przetrwa, bo bywa na ziemskim padole różnie…
Tak, tak, znowu myśli ubierają się w ciemne stroje! Naturalnym jest, że można poniedziałku nie przeżyć, tak się stanie z wieloma ludźmi na świecie, ale nie trzeba zaraz przykładać tej miarki do siebie. Mam wiele do zrobienia, nie ukrywam, że trudności jakieś mogą nastąpić, lecz nie przeczuwam najgorszego. Jest jeszcze niedziela, jeszcze nie przeminęła, ciszyć się powinienem z jej uroków…
Trudno się cieszyć, bo Słońce zaszło i mało co widać. Siedzę w pracowni i medytuję, jak poukładać tygodniowe klocki, jak ustosunkować się do ewentualnych niespodzianek, bo przecież nie wszystko jest przeze mnie planowane. Wiele zdarzeń będzie efektem obcych decyzji, a czekam na takowe.