Zaznacz stronę

Dzisiaj już koniec. Nie myślę w tym momencie o GWARKACH, chociaż te także dobijają do finiszu. Zamykamy rodzinny maraton urodzinowy, który ciągnął się przez kilka tygodni w weekendy. Zaliczyliśmy uroczystość w Psarach, trzecie urodziny naszego Witka. Całe popołudnie rodzinnej radości z najbliższymi.

W dobrym nastroju chciałbym zacząć nowy tydzień pracy, życzyłbym sobie braku sensacji zdrowotnych i pewnie może się to ziści pod warunkiem utrzymania reżimu lekowego i kulinarnego. Poczekamy, zobaczymy. Jestem dobrej myśli, ale to nie wystarczy.