Na koniec miesiąca mogę stwierdzić, że kwiecień 2026 stał się przełomowy dla mojej przyszłości. Po różnych perypetiach staję na nogi i zaczynam pracować z sensem. Tekst, który męczyłem długo i wydawało mi się, że za długo, został cudownie dzisiaj skończony. Okazało się, że warto było popracować dłużej, gdyż nabrał wyrazistości, o którą mi chodziło, a przede wszystkim poukładałem tak słowa, że jest czytelny i rytmiczny.
Ktoś powie, że dumanie i klepanie po klawiaturze to żaden wysiłek, ale to się tylko tak zdaje. Jednak trochę prawdy w tym jest. Dlatego w ramach zmęczenia fizycznego, rozruszania także mięśni, zrobiłem galaretkę z kurczaka. To też niezbyt meczące zajęcie, ale dla kogoś, kto wyszedł ze szpitala staje się wyzwaniem.
Z pewnością więcej się męczą robotnicy, których widzę za oknem. Wreszcie zabrali się do kładzenia chodnika. Nareszcie! Dziesiątki lat wyczekiwane udogodnienie.