Dawniej, tak napiszę, bo przecież nie było to dawno, dawno temu. Tak się piszę w baśniach, a to o czym chcę napisać odbywało się. Mianowicie piekłem to i owo, a kilka razy chleb. Nie pamiętam z jakim skutkiem, ale wszyscy żyjemy, więc musiał być dobry, a przynajmniej nieszkodliwy. Od kilku tygodni miałem zamiar znów chleb upiec, a dokonałem tego wczoraj.
Według przepisu, ale z moją modyfikacją, która polegała na tym, że dałem więcej mąki żytniej, niż pszennej. Pachniało w całym mieszkaniu, więc skusiliśmy się na konsumpcję ciepłego. Był wyśmienity, lecz dzisiaj dał się pokroić bez kruszenie się, a przede wszystkim zachował wewnętrzną wilgoć. Z pewnością powtórzę jeszcze wypiek w najbliższym czasie, co nie oznacza, że będę robił to ciągle.