Zaznacz stronę

Miałem wprawdzie chwile słabości, nie chciało mi się kleić pisanie, postacie do szopek nie wychodziły tak, jakbym chciał. Sytuacja diametralnie poprawiła się już wczoraj, dochodzę do jako takiej formy. Muszę dzisiaj jeszcze skończyć takie coś, czego fragment zamieszczam poniżej. Nie jest to utwór lotny i odkrywczy, ale mam zamiar dołączyć go do większego zbioru i tam obroni swoją wartość.

Arbor Vitae

Gałązkę zerwałem z drzewa życia,

Ktoś o tym Stwórcy od razu doniósł,

Chyba mnie śledził szatan z ukrycia,

On zwykle szkodzi tak po kryjomu.

Chociaż się Jahwe na mnie nie gniewał,

Jednak z daleka palcem pogroził,

I krzyknął, żebym nie niszczył drzewa,

Tego się robić w raju nie godzi.

Też o wartościach bytu nadmienił,

Dał mi sensowny moralny przekaz,

Że chociaż żal mu każdej zieleni,

Najbardziej ceni życie człowieka.