Moje dzisiejsze postępowanie tak wyglądało, jakbym sobie weekend przedłużył. A co sobie będę żałował, nic mnie nie goni, niech inni jadą, idą albo lecą do pracy, ja mam jeszcze wolne i gonić nie mam zamiaru. Przez tyle lat nie miałem godziwego urlopu, więc należy mi się i to nie chyba, ale zdecydowanie!
Niczym się nie przejmowałem, nie dbałem czy mi się uda, czy nie uda. A co! Jeśli dzisiaj nie dałem rady zrobić, to jutro samo się zrobi. Przecież niejednokrotnie tak bywało. Hodowanie w sobie zmartwień jest prostą i szybką drogą do chorób serca i innych organów ciała.
Pod wieczór pojechałem do Tarnowskich Gór, bo chciałem sobie pospacerować w spokoju wśród drzew i krzewów parkowych. Na wszelki wypadek obrałem sobie nie Park Miejski, ale Kamiliański. Byłem pewien, że nikt mnie nie zaczepi. Żaden człowiek faktycznie tego nie zrobił, ale dziwnym trafem spodobałem się psom. A co one sobie upatrzyły!? Nie dziwiłbym się, gdybym pracował zawodowo i był przesiąknięty zapachami zakładów mięsnych. Jem ostatnio niewiele mięsa, bardziej gustuję w świeżych owocach i warzywach. Może w tym zidiociałym świecie już nawet psy zrobiły się roślinożerne?