Zaznacz stronę

Pisanie opowiadań o utopcach stało się treścią mojego myślenia. One zawsze pozytywnie skutkowały na moją inwencję twórczą. Poniżej jedno z wielu dawnych opowiadań, które ukazało się w tygodniku GWAREK.

Utopiec i świnia

Żył kiedyś w Zbrosławicach człowiek niedobry bardzo, a do tego okrutnie fałszywy i pozbawiony skrupułów. Potrafił jednego dnia przejść całą wioskę i narobić tyle niegodziwości, ile ktoś inny, nawet grzesznik największy, nie zrobiłby przez rok. Najgorsze w tym wszystkim było to, że krzywdząc bliźnich, doprowadzał dodatkowo do skłócenia nawet najbliższych członków rodziny czy przyjaciół. Nie dziwota, że nie lubiano go, a ludzie nazywali go nieładnie świnią. Bali się go jednak, bo podobno z diabłem trzymał i czarownicami, a jeśli nawet była to nieprawda, uważano, że lepiej trzymać się od niego z daleka.

Pewnego razu ów człowiek zaprzągł o świcie konie do wozu, bo szykował wyjazd ze świnią do rzeźnika. Jechał bardzo wcześnie, gdyż działo się to latem i nie chciał, żeby zwierzak pochorował się od gorąca, poza tym robota w polu czekała, a upał zapowiadał się niemiłosierny. Mijał stary pałac i dojeżdżał do Dramy, kiedy konie zaczęły się z lekka niepokoić, prychać, wyraźnie zwolniły, żeby przy moście stanąć zupełnie. Okazało się, że wystraszył je Utopiec siedzący na brzegu rzeki.

Gdzie jedziesz z tą świnią? — zapytał.

Co cię to obchodzi? — człowiek odparł opryskliwie.

Bo może bym odkupił zwierzaka, dobrze zapłacę — rzekł poważnie Utopiec.

Skąd możesz mieć pieniądze, nierobie jeden?

Pieniędzy nie mam, ale dam ci cały worek złota — Utopiec pokazał swoje skarby.

Człowiek długo się nie zastanawiał, uważał, że powinien wykorzystać głupotę demona. Złoto wydawało się prawdziwe, ale kiedy wrócił do domu, okazało się, że zamiast cennego metalu w worku są kamienie. Wrócił więc nad Dramę z pretensjami.

Nie krzycz na mnie — upomniał go Utopiec. — Złoto jest szlachetne, dlatego nie chce być w rękach niegodziwca, a ty takim jesteś, przecież nawet świnią cię przezywają.

Oszukałeś mnie! Oddaj mi świnię! — tamten nie dawał za wygraną.

Nie oddam, bo dostałeś złoto, kupiłem ją za cenę całej wioski i nawet się nie targowałem.

Tylko że złoto okazało się fałszywe i co mam teraz zrobić?

Zmienisz się, to i ono znowu zabłyszczy. Chcesz je odzyskać, to idź na wieś i pozbieraj od wszystkich mieszkańców podpisy świadczące, że jesteś dobry.

Nie wszyscy mnie lubią, to chyba już świnia przepadła — powiedział tamten. — A możesz mi przynajmniej powiedzieć, co z nią zrobiłeś?

Zamieniłem w piękną dziewczynę, która stanie się moją żoną — rzekł Utopiec. Człowiek zrobił krzywą minę, dając do zrozumienia, że nie wierzy i dodatkowo postukał się w czoło.

Nie wierzysz? To zobacz! —Utopiec zastukał w pień przybrzeżnej olchy i zaraz wyszła z wody naprawdę cudowna dziewczyna.— Co, podoba ci się? Więc nie trać nadziei, jeśli ja ze świni potrafię zrobić piękność, to pewnie i ty z siebie zrobisz kiedyś człowieka. Na wszystko jest metoda, a zwłaszcza na zło i niegodziwość— powiedział Utopiec i skoczył z ukochaną do Dramy.