Co ja musiałbym zrobić? Skręcić kupione krzesła, miałem dobry zamiar, ale nic z tego nie wyszło. Późno wróciłem z pracy, co nie stanowi jeszcze powodu do opieszałości. Prawda tkwi w stanie fizycznego wyczerpania, całodzienna aktywność zawodowa, konieczność skoncentrowania uwagi na różne aspekty, a do tego rozliczne ambarasy na linii kontaktów międzyludzkich. Nie jest źle, raczej powinienem stwierdzić, że bardzo dobrze. Jednak utrzymanie wszystkiego w dobrej kondycji wymaga wysiłku. Efekt jest dla mnie niepomyślny. Pod wieczór staję się silny duchem, ale wyczerpany cieleśnie. Nie zmienię tego przez najbliższe kilka dni, konkretnie przez tydzień, czyli aż do Triduum Paschalnego. Potem powinno wszystko odmienić się na plus. Liczę na to, lecz bez przekonania.