Trzeba cieszyć się z tego, co się ma. Stwierdzenie można traktować jako motto życiowe minimalisty, ale jeśli doda się, że wraz z radością posiadania trzeba dążyć do kolejnego celu, wtedy całość nabiera pozytywnej energii.
Cieszę się, że powracam do zdrowia, nabieram sił i zaczynam myśleć optymistycznie. Nie jest to jeszcze kompletne wyzdrowienie, od czasu do czasy kaszlę, lecz nie męczę się podczas poruszania się i wykonywania podstawowych czynności. Teraz muszę przyznać, że bałem się co będzie, jeśli objawy nie ustąpią albo pogłębią się. Były to słuszne obawy. Jakoś wytrzymałem, zobaczymy jak będzie jutro o poranku. Jestem dobrej myśli, a to już jest wiele.