Pobyt w ciepłym kraju spowodował krótkotrwałe psychiczne odrealnienie prawdy o świece, w którym funkcjonuję codziennie. W rzeczywistości jest już przecież jesień, a co za tym idzie możliwość wystąpienia chłodniejszych dni. Przyszły chłody, trzeba zacząć sięgać głębiej do szafy. Wiem, że zbliżający się październik często bywa przepiękny, ale niższe od 10ºC temperatury nie mogą stanowić zaskoczenia.
Dzisiaj zaskoczył nas pożar w niedalekim sąsiedztwie. Byłem w pracy, więc zajścia nie widziałem, ale Agnieszka mówiła, że podjechało kilka wozów strażackich. Mogło być groźnie, ale zarzewie opanowano, straty są minimalne, być może więcej strachu.
Trochę trudno mi zaskoczyć w tory powszedniości, kilka dni urlopu spowodowało zaburzenie tygodniowego rytmu. Nie pierwszy raz w tym roku, dam sobie radę, tym bardziej, że jutro koniec tygodnia pracy.