Kiedy na czubku języka
Zawiśnie słowo jedno
Rozmowa się nie domyka,
Bo inne słowa biegną.
Na słowie, które zawisło
Łamią swe nogi krótkie,
A człowiekowi jest przykro,
I bąka coś ze smutkiem.
Do głowy przychodzą dziwne skojarzenia, zaczynam pisać, a kiedy mam zamiar z sensem wkroczyć w akcję, to robi się bigos twórczy. Dzisiaj nie jestem już w stanie pozbierać tych połamanych słów, a to które zawisło w dalszym ciągu dynda na końcu języka.
Nic dziwnego, jest trzynasty dzień miesiąca, więc różności mogą się wydarzyć, nawet słowa zawisnąć i to nie tylko na końcu języka, ale także w przestrzeni. Jutro będzie inaczej, może wcale nie lepiej, ale odmiennie i to już samo w sobie jest lepsze.