Zaznacz stronę

Trochę sprzątania, trochę pisania, trochę podróży, taka sobie sobota. Oczywiście trochę zakupów. No, ładne trochę! Kupiłem kolejną parę butów, teraz może przyjść wiosna, lato, a nawet wczesna jesień. Jestem zabezpieczony na stopach, boso chodzić nie będę.

W ramach pisania udało mi się o świcie wymodzić tekst taki ni z gruchy, ni z pietruchy. Siadłem z kawą przy komputerze i napisałem, ale tylko dlatego, że potraktowałem tę twórczość jako trening.

Natchnienie

Ślepo wpatrzony w butelkę wódki,

Naprawdę nie wie co chce wyrażać,

Ma w życiorysie kilka chwil krótkich

Wolnych od grzechów, wolnych od kazań.

Butelka korci i doń się szczerzy

Przebita na wskroś Słońca promieniem,

Czy ją kieliszkiem aż do dna zmierzy

I legnie przy niej sennym kamieniem?

Nałóg?… Lekarstwo na utrapienia?

Klucz do komnaty gdzie tańczą Muzy?

Twarz opuchnięta, w niej oczy w cieniach,

Z rzadkiej fryzury bezsens się kurzy.

Siedzi i modli się do butelki,

Meble i sprzęty stają się żywe,

Świat jest mu mały, za to on wielki…!

Twórca wszelaki w aurze fałszywej.